Styl Szalonego Koguta

Od czego zacząć? Sprawa nie jest prosta. Wydarzyło się tak wiele, tytułowe szaleństwo.

Pół roku temu otworzyliśmy drzwi Kiti Baru. Jest nas dziewięciu: Janek aka Jumba, Bartek aka Szymski, Kuba aka PyfCyk, Kuba po raz drugi aka Samozwańczy Bóg Tiki, Mateusz aka Dłuuuuuuugi, Michał aka Majlo, Seba aka Seba i ja z Adaśkiem, zwani często Wujkami.

Tworzymy polinezyjsko-kogucie plemię czuwające nad Waszym samopoczuciem i troszczące się o dobrą kondycję Waszych kubków smakowych. Prowadzimy delikatnie koczowniczy tryb życia. Przemierzamy bezkresne terytoria wyobraźni , biorąc czynny udział w ewolucji najbardziej barwnej i radosnej popowej kultury zrodzonej w latach 30-tych na wybrzeżach Stanów Zjednoczonych – TIKI.

Przyszedł czas aby wypłynąć na głębokie wody. Wpis ten wszakże nie ogranicza się tylko do jednego tematu. Zbieraliśmy siły i niezbędny ekwipunek, aby egzotyczna wyprawa była jeszcze bardziej emocjonująca.

Po pierwsze przesuwając wzrok po kolejnych wersach przecinamy właśnie inauguracyjną wstęgą strony KIti baru. Jest to obszar, w którym zawsze jesteście mile widziani. Możecie tu przypomnieć sobie aktualną kartę koktajli i przekąsek, obejrzeć nasze dostojne zdjęcia w ramach, zajrzeć do sklepiku zaopatrzonego w stale powiększającą się kolekcję autorskiej ceramiki, lub zawiesić wzrok na pamiątkowych zdjęciach minionych już, szalonych wieczorów. Najlepsze zostawiłem celowo na końcu. Mamy też blog, na którym informować Was będziemy o najważniejszych wydarzeniach z życia Kiti przemycając jednocześnie duże dawki koguciej prywaty, smakowitych receptur i historii jeszcze nie tak popularnej kultury TIKI.

Po drugie inauguracja nowego menu. Do tej pory okolicami baru i salą rumową na antresoli władał 50 Twarzy Earl Greya oraz niezliczone ilości Mandaryn, Painkillerów, Corn’n’Oil’i i Zombiaków. Przyszedł czas na zmiany, aby stagnacja nie dopadła zarówno nas jaki i Was. Ale wpierw o samej idei.

Mimo iż lubimy eksperymenty i niemalże każdego dnia powstaje tu jakiś nowy frykas posiadamy naszą regularną kartę. Graficznie przedstawia się w postaci pocztówek, które zawsze kojarzyły nam się z przygodą, wakacjami i podróżami. Wszystkie te rzeczy kojarzą się z sielanką, swobodą i przyjemnością w czystej postaci – staramy się, aby ten stan towarzyszył Wam przy każdym łyku „rumowych rapsodii”. Skoro mamy już dobry grunt, to powiem jeszcze, że owe pocztówki możecie adresować na miejscu i nadawać do swych bliskich – dzielmy się radosnymi chwilami. Koguty również pasjonują się kolekcjonowaniem pamiątek – co widać w przestrzeni zarówno Kity Koguta, jak również KITI – więc wiedzieć musicie, że pocztówka od Was doprowadzi nas do trzepotu skrzydeł i głośnego „kukuryku!”.

Po trzecie „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść”, dlatego usuwamy w cień aktualne bangery z menu, robiąc miejsce dla nowego projektu – STYL SZALONEGO KOGUTA.

Inspiracją dla nowej karty był Rok Koguta według chińskiego kalendarza, który właśnie trwa i trwał będzie jeszcze przez najbliższe pół roku. Zgodnie z horoskopem przystanęliśmy na moment, cofnęliśmy o mały kroczek, aby teraz wystrzelić do przodu niczym Struś Pędziwiatr, lub raczej Latające Sztylety. Szturm przypuszczamy stadnie, gdyż dla nas wszystkich jest to czas na pracę w zespole, na integrację myślową, duchową, ruchową. W grupie lepiej i raźniej. Prace nad nową kartą były czasochłonne, ale jak wierzymy – było warto. Z dumą częstować będziemy Was koktajlami, zawierającymi pierwiastek orientu, w postaci fermentowanych owoców, nowej, specjalnej edycji KITI Falernum i ceramicznych kubasów, czy lodowych jaj ognistych kogutów. Prawdziwa walka żywiołów.

Początek tych wszystkich szaleństw przewidzieliśmy na najbliższy piątek i sobotę (21 i 22 lipiec). Zaplanowaliśmy z tej okazji kilka soczystych atrakcji i akompaniament muzyczny bliskich kogucim sercom muzyków – Ojca Karola i ROS’a. Przy odrobinie motywacji z Waszej strony chwycimy bębny i ukulele tworząc spontaniczną, polinezyjską orkiestrę.

Pilnuję się, aby nie zdradzić wszystkiego od razu, więc w tym momencie zakończę mój wpis, pozostawiając Was z małym niedosytem. Zaspokoić pragnienie możecie już niebawem.

Czekamy ze skrzydłami szeroko rozpostartymi…

Styl Szalonego Koguta

Od czego zacząć? Sprawa nie jest prosta. Wydarzyło się tak wiele, tytułowe szaleństwo.

Pół roku temu otworzyliśmy drzwi Kiti Baru. Jest nas dziewięciu: Janek aka Jumba, Bartek aka Szymski, Kuba aka PyfCyk, Kuba po raz drugi aka Samozwańczy Bóg Tiki, Mateusz aka Dłuuuuuuugi, Michał aka Majlo, Seba aka Seba i ja z Adaśkiem, zwani często Wujkami.

Tworzymy polinezyjsko-kogucie plemię czuwające nad Waszym samopoczuciem i troszczące się o dobrą kondycję Waszych kubków smakowych. Prowadzimy delikatnie koczowniczy tryb życia. Przemierzamy bezkresne terytoria wyobraźni , biorąc czynny udział w ewolucji najbardziej barwnej i radosnej popowej kultury zrodzonej w latach 30-tych na wybrzeżach Stanów Zjednoczonych – TIKI.

Przyszedł czas aby wypłynąć na głębokie wody. Wpis ten wszakże nie ogranicza się tylko do jednego tematu. Zbieraliśmy siły i niezbędny ekwipunek, aby egzotyczna wyprawa była jeszcze bardziej emocjonująca.

Po pierwsze przesuwając wzrok po kolejnych wersach przecinamy właśnie inauguracyjną wstęgą strony KIti baru. Jest to obszar, w którym zawsze jesteście mile widziani. Możecie tu przypomnieć sobie aktualną kartę koktajli i przekąsek, obejrzeć nasze dostojne zdjęcia w ramach, zajrzeć do sklepiku zaopatrzonego w stale powiększającą się kolekcję autorskiej ceramiki, lub zawiesić wzrok na pamiątkowych zdjęciach minionych już, szalonych wieczorów. Najlepsze zostawiłem celowo na końcu. Mamy też blog, na którym informować Was będziemy o najważniejszych wydarzeniach z życia Kiti przemycając jednocześnie duże dawki koguciej prywaty, smakowitych receptur i historii jeszcze nie tak popularnej kultury TIKI.

Po drugie inauguracja nowego menu. Do tej pory okolicami baru i salą rumową na antresoli władał 50 Twarzy Earl Greya oraz niezliczone ilości Mandaryn, Painkillerów, Corn’n’Oil’i i Zombiaków. Przyszedł czas na zmiany, aby stagnacja nie dopadła zarówno nas jaki i Was. Ale wpierw o samej idei.

Mimo iż lubimy eksperymenty i niemalże każdego dnia powstaje tu jakiś nowy frykas posiadamy naszą regularną kartę. Graficznie przedstawia się w postaci pocztówek, które zawsze kojarzyły nam się z przygodą, wakacjami i podróżami. Wszystkie te rzeczy kojarzą się z sielanką, swobodą i przyjemnością w czystej postaci – staramy się, aby ten stan towarzyszył Wam przy każdym łyku „rumowych rapsodii”. Skoro mamy już dobry grunt, to powiem jeszcze, że owe pocztówki możecie adresować na miejscu i nadawać do swych bliskich – dzielmy się radosnymi chwilami. Koguty również pasjonują się kolekcjonowaniem pamiątek – co widać w przestrzeni zarówno Kity Koguta, jak również KITI – więc wiedzieć musicie, że pocztówka od Was doprowadzi nas do trzepotu skrzydeł i głośnego „kukuryku!”.

Po trzecie „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść”, dlatego usuwamy w cień aktualne bangery z menu, robiąc miejsce dla nowego projektu – STYL SZALONEGO KOGUTA.

Inspiracją dla nowej karty był Rok Koguta według chińskiego kalendarza, który właśnie trwa i trwał będzie jeszcze przez najbliższe pół roku. Zgodnie z horoskopem przystanęliśmy na moment, cofnęliśmy o mały kroczek, aby teraz wystrzelić do przodu niczym Struś Pędziwiatr, lub raczej Latające Sztylety. Szturm przypuszczamy stadnie, gdyż dla nas wszystkich jest to czas na pracę w zespole, na integrację myślową, duchową, ruchową. W grupie lepiej i raźniej. Prace nad nową kartą były czasochłonne, ale jak wierzymy – było warto. Z dumą częstować będziemy Was koktajlami, zawierającymi pierwiastek orientu, w postaci fermentowanych owoców, nowej, specjalnej edycji KITI Falernum i ceramicznych kubasów, czy lodowych jaj ognistych kogutów. Prawdziwa walka żywiołów.

Początek tych wszystkich szaleństw przewidzieliśmy na najbliższy piątek i sobotę (21 i 22 lipiec). Zaplanowaliśmy z tej okazji kilka soczystych atrakcji i akompaniament muzyczny bliskich kogucim sercom muzyków – Ojca Karola i ROS’a. Przy odrobinie motywacji z Waszej strony chwycimy bębny i ukulele tworząc spontaniczną, polinezyjską orkiestrę.

Pilnuję się, aby nie zdradzić wszystkiego od razu, więc w tym momencie zakończę mój wpis, pozostawiając Was z małym niedosytem. Zaspokoić pragnienie możecie już niebawem.

Czekamy ze skrzydłami szeroko rozpostartymi…